Odoo CMS - a big picture

– Dobrze wykształcony prawnik, doświadczony i odnoszący sukcesy przedsiębiorca. Ma pan zaledwie 43 lata…


– Tyle samo ile prezydent RP Andrzej Duda. Może to dobry czas, by zadebiutować w polityce. Jesteśmy pokoleniem, które dorosło i wykształciło się w wolnej Polsce. Zresztą ostatnio nawet Włodzimierz Cimoszewicz zaapelował do dotychczasowych liderów swojej generacji, aby ustąpili miejsca czterdziestolatkom. Zdecydowanie się z tym zgadzam.

– Dlaczego właściwie pan kandyduje?


– Chcę wykorzystać wiedzę i doświadczenie, które zdobyłem, by zrobić coś dla Polski i dla mojego, niestety wciąż zbyt słabo rozwiniętego regionu. To silniejsze ode mnie. Jak wielu boję się, że polityka to bagno, a wchodząc w nią, narażam się na ataki innych i wszechobecny hejt.

– Mimo to chce pan w to bagno wchodzić


– Mógłbym stać z boku, komentować albo narzekać, że znowu nie ma na kogo głosować. Na szczęście na scenie politycznej pojawiła się Nowoczesna Ryszarda Petru. Młodzi, wykształceni ludzie, którzy nigdy nie zajmowali się polityką, więc nie są obciążeni bagażem zobowiązań starych partii, które tylko trwają. Ale ci młodzi mają już dość obecnej bylejakości sceny politycznej. Ile można znosić tę „jatkę” POPiSu, która tylko szkodzi Polsce i społeczeństwu?

– Gdyby tym partiom naprawdę zależało na dobru kraju i obywateli…


– mogłyby dawno stworzyć szeroką koalicję i wspólnie przeprowadzać potrzebne zmiany. A tylko przez lata nawzajem się zajadle atakują. Platforma, zamiast podejmować szybkie i skuteczne działania potrzebne Polsce, wolała przez 8 lat obserwować i dbać, by dobrze wypadać w sondażach. PiS zadowolone z roli opozycji, wszystko krytykuje, a za nic nie odpowiada. Za to, wykorzystując olbrzymie dotacje z budżetu państwa, stworzyło „dwór” Prezesa Kaczyńskiego – koszty samej ochrony, to ok. 1,8 mln zł (!) rocznie. A przecież można by to przeznaczyć na rzetelne analizy i mądre projekty gospodarcze. Nie lepiej w tym tyglu wypadają działania PSL.

– Dość mocno dotąd popieranego w naszym regionie.


– Działacze PSL są zainteresowani jedynie zachowaniem status quo i utrzymywaniem jak największej liczby synekur dla „swoich”. Bardzo dobrze obrazuje to powiedzenie, że wybory zawsze wygrywa ich koalicjant. Czyli nieważne co i z kim, aby tylko zostać u władzy.

– Więc Nowoczesna chce „odświeżyć Sejm”?


– Aby szybko zacząć zmieniać Polskę w sprawne państwo, z którego będziemy dumni. I w którym zechcemy pracować i żyć, a nie wyjeżdżać. Państwo może działać sprawniej za te same pieniądze np. szeroko wykorzystując nowoczesne technologie teleinformatyczne w rozbuchanych dziś, często „rodzinnych”, urzędach i administracji. Ale to wymaga zmian prawa, co może jedynie umożliwić praca w Sejmie, dlatego zabiegam o mandat posła. Jestem niezależny finansowo i nie idę do Sejmu dla zysków, te mógłbym osiągać wyższe poza polityką.

– Dlaczego pan nie wyjechał?


– Dobre pytanie. Większość moich znajomych z ogólniaka mieszka teraz w Warszawie. Ja zostałem w Zamościu. Kocham ten region i dlatego zawsze próbowałem coś tutaj zdziałać. Dlatego tutaj wybudowałem dom i zasadziłem z rodziną kilkadziesiąt tysięcy drzew – tylko z synem się nie udało (śmiech).

– A zawodowo?


– To firma, którą tworzyliśmy ze znajomymi od podstaw, aby później wprowadzić ją na Giełdę Papierów Wartościowych. To pozwoliło rozwinąć skrzydła. Przez pięć lat pozyskaliśmy z rynków kapitałowych 400 mln zł (!) na inwestycje. A dzięki rozwojowi całej grupy kapitałowej mogliśmy stworzyć w Zamościu około 200 miejsc pracy. W dodatku te miejsca pracy ściągają kapitał do Zamościa. Chciałbym mieć szansę wykazania się w ściąganiu tego kapitału dla regionu w jeszcze większym stopniu, niż robiłem to w prywatnej firmie. Umożliwić to może powierzenie mi mandatu posła.

– Ma pan też doświadczenie w orzekaniu w Samorządowym Kolegium Odwoławczym.


Od 11 lat jestem pozaetatowym członkiem SKO w Zamościu, więc uczestniczę w rozpatrywaniu odwołań od decyzji organów samorządowych pierwszej instancji. Widzę ile jest bubli prawnych. Bez dobrego prawa państwo nie może sprawnie funkcjonować, a obywatele nie mają komfortu życia w takim kraju.

– Nasza legislacja nie jest najlepsza?
– To delikatnie powiedziane. Na każdym kroku mamy do czynienia z nieprzemyślanymi zapisami ustaw, częstymi nowelizacjami, interpretacjami Trybunału Konstytucyjnego i sądów. Więc urzędnicy, stosujący prawo, czasami nie wiedzą jak interpretować przepis, aby decyzja nie została uchylona. A co dopiero z rozumieniem tych przepisów przez zwykłych ludzi. Stąd postulat Nowoczesnej, aby jeden nowy przepis zastępował dwa istniejące. Prawo musi zostać uproszczone. Chcemy wrócić do zasady z tzw. ustawy Wilczka – co nie jest zabronione jest dozwolone. Przejrzyste i pozbawione zbędnej biurokracji prawo sprawi, że w Polsce znowu, jak na początku lat dziewięćdziesiątych, będzie mogła rozwijać się przedsiębiorczość. Bez silnych małych i średnich firm nie będzie silnej Polski.

- Wszystkie partie, od lewa do prawa, prześcigają się w obiecankach. Mamią ludzi obietnicami nie z tej ziemi. I mamy bezkrytyczny koncert życzeń. Dlaczego nie bierze pan w nim udziału? Przecież też może pan obiecać ludziom to, co chcą usłyszeć.


– Nie dam się namówić na uczestniczenie w wyścigu rozdawnictwa. To nieodpowiedzialne i nieuczciwe. Mam świadomość, że spełnienie obietnic na wyrost, składanych w wyborach, to konieczność zaciągania przez Polskę kolejnych długów. A jeśli ich nie spłacimy, czeka nas bankructwo. I ani Unii, ani żadnemu z państw nie będzie zależało na ratowaniu Polski tak jak Grecji. Polska nie należy do strefy euro, więc upadek złotego nie będzie miał istotnego wpływu na inne gospodarki. A bankructwo to cofnięcie się w rozwoju o dziesięciolecia. Nie chcę żyć w takim kraju. Więc nie obiecuję gruszek na wierzbie, jak inne ugrupowania.

– W dodatku za pieniądze podatników, bo partie polityczne są finansowane z budżetu państwa. To chyba niezły biznes?

Przez ostatnie lata ich utrzymanie kosztowało Polaków ponad miliard złotych. Trudno sobie nawet wyobrazić tę kwotę. To jakby ze stu złotówek ułożyć drapacz chmur wysoki na 1,2 km! To niewyobrażalna kwota, marnowana przez polityków. W dodatku nie potrafi ą ich nawet wykorzystać na opracowanie dobrych programów i analiz co trzeba zmienić i naprawić. Jedni wydają nasze pieniądze na cygara i ośmiorniczki, inni na dwór prezesa Kaczyńskiego, a kolejni na swoich działaczy. To skandaliczne marnotrawstwo! Wszystkie partie, od lewa do prawa, prześcigają się w obiecankach. Mamią ludzi obietnicami nie z tej ziemi. I mamy bezkrytyczny koncert życzeń.

– Zatem o co pan jako poseł realnie, bez czczych obietnic będzie zabiegał dla regionu?

– Nasze położenie na rubieży otwiera swoistą bramę na Wschód, co naturalnie umożliwia pośrednictwo w handlu pomiędzy Unią a Białorusią, Rosją i Ukrainą. Dlatego tak ważne dla naszego regionu jest uspokojenie sytuacji za naszą granicą i normalizacja stosunków handlowych ze Wschodem. Konieczne są także dalsze inwestycje w infrastrukturę drogową, bo dobre drogi to podstawa transportu i handlu.

– A to miejsca pracy?

– Których nasz region najbardziej potrzebuje. Nie łudźmy się, tej pracy nie dadzą nam politycy ani urzędnicy. Polacy, także mieszkańcy Zamojszczyzny, są rozsądni i chcą myśleć nowocześnie. Nie czekają na rozdawnictwo i rybę. Wolą dostać wędkę, czyli przejrzystą i pozbawioną biurokracji wolność gospodarczą. A to dość, by prowadzić firmy, zatrudniać pracowników, dostać lepszą pracę i utrzymywać rodziny. Polacy to potrafią. Trzeba dać im dobre prawo, dostaną powera.

- A jak ściągnąć tu inwestorów i kapitał?

– Jeśli reguły prowadzenia firm będą proste i zrozumiałe, łatwiej będzie też przekonać inwestorów, żeby chcieli zainwestować w region oddalony od centrum Europy. Na świecie jest mnóstwo zasobnych funduszy, które poszukują sposobów, aby je korzystnie ulokować. Dlaczego nie u nas? Wystarczy te kapitały pozyskać, a lokalne podmioty już je mądrze zainwestują w fabryki, zakłady przetwórstwa spożywczego czy przemysł meblarski.

– Albo jak pan, w firmę, którą ze znajomymi stworzyliście, dając 200 miejsc pracy i pozyskując z rynków kapitałowych 400 mln zł!

– A kiedyś miałem dylemat, czy wracać do Zamościa, czy jak większość znajomych uciec do Warszawy lub za granicę. Chciałem jednak spróbować zrobić coś w swojej małej ojczyźnie. Stworzyliśmy dobrą fi rmę i nową jakość. Dziś ta nowa jakość to także rozwój edukacji, w tym kształcenie w zawodach związanych z informatyką. Już teraz programiści mogą przebierać w ofertach pracy – w dodatku praca ta nie wymaga zmiany miejsca zamieszkania,może być wykonywana na odległość. Bardzo ważne jest odtworzenie kształcenia zawodowego.

– Zamojszczyna to region rolniczy. A wieś dzisiaj pustoszeje.

– Bo realnie coraz mniej osób jest w stanie wyżyć z rolnictwa. Nie da się na kilku hektarach utrzymać rodziny. Aż 60 proc. ubezpieczonych w KRUS to gospodarstwa do 5 ha. Aby godnie żyć, ludzie muszą szukać dodatkowej pracy. Ale jeśli ją stracą, są traktowani gorzej niż inni pracownicy.

– Mimo że jako pracownicy płacą takie same podatki i ZUS?

– Nie mają prawa do zasiłku dla bezrobotnych, pokrycia kosztów szkoleń czy dofinansowania do założenia firmy (to kilkanaście tysięcy złotych). Są traktowani gorzej, bo mają mały kawałek ziemi, często ojcowizny.

– Ale przecież są ubezpieczeni w KRUS.

– I politycy wmawiają im, że w KRUS nie trzeba nic zmieniać. Tak naprawdę politycy nie są zainteresowani dobrymi zmianami na wsi. Emerytury rolnicze są najniższe, a zasiłek chorobowy dla rolnika to obecnie 10 złotych dziennie! Czy za tę kwotę można wyżyć i się leczyć?